Archiwa tagu: żal

tumblr_mbsnmson0x1rqa9yuo1_500

Dla mojego dobra

Jestem zawiedziona. Nawet nie wiem, od czego zacząć.
Jestem rozgoryczona. Kiedy ktoś okłamuje mnie w czymś, co jest dla mnie ważne…
Jestem zawiedziona.

Kiedy robi na mnie bardzo dobre wrażenie, potem okazuje się, że kłamał. I to dla mojego dobra. Jestem rozczarowana.
Nie, moi drodzy, jest pewna norma. Nie można kłamać po to, żeby u kogoś zapunktować. To nie jest dla niczyjego dobra. To egoistyczne i brzydzę się tego.

Jestem rozżalona. Pewnie nie tylko ja. Jakby ktoś wyjął mi wnętrzności. Nie wolno budować niczego na kłamstwie, to podważa zaufanie, to podważa wszystko.

Jestem smutna. Jest mi przykro. Będę płakać, podajcie chusteczki. Niby nic takiego ważnego, ot co jedno kłamstewko sprzed dłuższego czasu, a tak można się spłakać, że poduszka tonie. Bo się miało nadzieję, że było szczere, miłe, takie małe ważne, zająć czyjś czas. Potem wyciąga się brudy i wcale się nie cieszę, że wyszły na jaw, bo spałabym całą noc spokojnie. I nie byłoby, że się czepiam, że pamiętam, że robię problem…

tumblr_nj3i2unw0c1qlg884o1_500

„Kochałam kiedyś Boga”

kochałam kiedyś Boga
bardzo
wieczorny pacierz był jak kolacja
mój najlepszy przyjaciel
zawsze przy mnie
słuchał i nie potępiał
w zasadzie mówił bardzo mało
tylko czasem drzewa szumiały głośniej
niebo jaśniało
czułam się bezpieczna
a dziś
boję się wejść do kościoła
księża się ponurzy i surowi
wykuć trzeba niezbędne regułki
a przecież boża miłość
nie ma początku i końca
a co dopiero definicji

☀ aby napisać komentarz, nie musisz wpisywać maila

tumblr_n5kxgn0bSB1sk5vvpo1_500

„Cicho jest i pełno…”

Cicho jest i pełno ciszy.
Ławka przede mną ugina się
od zmiażdżonej bogactwem przyjaźni
czterech dziewczyn.
Jeszcze pachną ich perfumy
kupione w jednym sklepie.
Jeszcze widzę kosmyki ich włosów
przeciąganych tą samą prostownicą
i okruchy drożdżówek z serem.
Cicho jest i pełno
wieloletniej przyjaźni
na złe
i na jeszcze gorsze.
Musimy znów sięgnąć genezy
białych uśmiechów
i słów zamykanych na klucz.
Cicho jest i pełno tego,
po czym został
obłoczek żalu.

 

By dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail.

tumblr_n5kxgn0bSB1sk5vvpo1_500

„Broń specjalna”

Nie ma żalu ani pretensji
zbędnych
przemilczanych
zatopionych w deszczu za oknem
Idziemy na wojnę
mam pole do popisu
a ty pół
broń specjalna
durniu
nawet nie znasz potęgi swoich słów
więc
mów
mów
mów
durniu
przez karty zajęty stół.
Ostrzem
mój głos w twojej nad ranem.
Chcesz się bronić?
z oczu swych wyjmij i rzuć we mnie szmaragdem
komu serce zabije szybciej
przegrywa
dzielą mnie tylko
dwa metry
od nieba

By dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail.

♫ Bo kwiaty, które nie więdną to dobrzy ludzie. Buka & Rahim ft. Natalia Nykiel – Obiecuję Ci

I jeśli wierzysz w to tak samo
To tak jak jeden plus dwa
Bo Twoje serce to ułamek – zawsze tworzy z kimś całość
Podaj dalej, a domino poleci pomału
Nim obejrzysz efekt kuli śnieżnej poczujesz radość
Patrz jak leci tu by unieść wersy ku piedestałom
Wyceluje prosto w chmury niebieskim migdałem
Szczęście – łapię garściami
Bo życie jest z góry darem
Dumnym natury planem
Wiecznym, który spada deszczem
Który jest z nami, nawet po śmierci jeszcze
Bo nieśmiertelnym wszechświatem jesteśmy w części pierwszej
I nieważne wyznanie, podziały
Wszystko traci sens
Kiedy jeden organizm to ja i ty, ptaków śpiew
Podaj ją dalej
A powróci jak papier w butelce
Wyrzucony przez fale z oceanu szczęścia
Obiecuję i nie trzymam skrzyżowanych palców w ręce
Nienawiść chowając
Bez kropli żalu na cmentarz

Za wszystkich, którzy odeszli
Unieś Victorię w powietrze
Póki tu ciągle jesteśmy
Trzymaj ją w górze
Dzisiaj nienawiść zabierzmy bez kropli żalu na cmentarz
I pochowajmy pomału, zakwitną róże
Za wszystkich, którzy w to wierzą
Razem nie damy im umrzeć
Bo Kwiaty, które nie więdną to dobrzy ludzie
I nawet, kiedy odejdą
Dalej będziemy energią, która powróci na pewno
Ja obiecuję Ci!

Krąg zawistnych słów otacza nas
I pcha się nam do ust
Gdy szukamy naszych ciał
Mijamy się często w tym mieście mgły
Ja chcę się od niej odbić
Niech wzmocni poczucie mocy mojej krwi

Czasu nie cofnę
Dlatego zanim w kalendarz kopnę
Łaknę poznać wszystko co istotne
Pragnę mieć wciąż blisko jedną z istot
Być z nią ponad wszystko
Zanim prysnę jak chwile ulotne
Wiadomo ze miłość buduje podczas gdy
Nienawiść rujnuje i defrauduje nasze chi
Ta suka i tak zapuka do każdych drzwi
Niezależnie kim jestem
Czy kim jesteś ty
Mamy marne dni, których nie chcemy pamiętać
Jak słone łzy na ostatnim przejściu przez cmentarz
Mamy czarne sny, które pragniemy spętać
Lecz psychika zamknięta to Achillesowa pięta
Szkoda czasu na kłótnie i spory
Lepiej podrasuj uśmiech
Daje ci fory
Wykasuj co smutne było do tej pory
Z jakim spotkasz się jutrem
Twoje wybory

Za wszystkich, którzy odeszli
Unieś Victorię w powietrze
Póki tu ciągle jesteśmy
Trzymaj ją w górze
Dzisiaj nienawiść zabierzmy bez kropli żalu na cmentarz
I pochowajmy pomału, zakwitną róże
Za wszystkich, którzy w to wierzą
Razem nie damy im umrzeć
Bo Kwiaty, które nie więdną to dobrzy ludzie
I nawet, kiedy odejdą
Dalej będziemy energią, która powróci na pewno
Ja obiecuję ci!

 



 

I w pewnym momencie zastanawiam się, czy to normalne, że beczę, czy po prostu łatwo się wzruszam. Ale jeśli mam się wzruszać patrząc na dobro, piękno, siłę, to niech tak zostanie. Kiedy już mam wrażenie, że nic piękniejszego nie powstanie, to pojawia się Buka, Rahim i Natalka, i rozbrajają system. I nie wiem, czy płakać ze smutku czy ze szczśścia, więc robię jedno i drugie.

 

By dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail.