Archiwa tagu: noc

tumblr_mnywp70dLc1qkyt8io1_1280

Cienie

Szukałam na ścianie obrazów.
Obrazów, które rzucały cienie, bo widziałam tylko je. Tylko cienie. Były płaskie, ciemne, wyraźne. Szukałam obrazów, bo jak to tak cienie obrazów bez obrazów. Badałam ich wielkość, gęstość, krzywiznę, szeregowałam według długości, kształtu i głębokości aż uznałam, ze centymetry to nie jest odpowiednia miara dla czegoś, to jest tylko odbiciem.
Przyłożyłam ucho do cieni. Krzyczały. Przerażona zdjęłam je ze ściany i były cicho.
Rano znów wlazły na ścianę i były cicho. Zbliżyłam ucho. Były cicho. I wtedy zrozumiałam, że cienie były krzyków. Krzyki rzucały cienie. Dlatego były cicho, gdy je już raz usłyszałam i zasypiały na noc.
A każda noc wyjmowała je z ram i biła do kości. Skatowane krzyczały, ale z każdą nocą milkły, bojąc się kolejnego zmierzchu, gdyż noc odbierała im głos i małe, ciemne serduszka.

Co to było.?

zdjecie,600,267757,20120506,las-sie-konczy-ale-nadal-ciemno Wczoraj zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Nadal się zastanawiam, czy to rzeczywiście miało miejsce, czy po prostu mój mózg mnie oszukał.

Było mniej więcej wpół do 23. Wyszłam na dwór, przypomniawszy sobie, że na sznurku zostawiłam koszulkę, w którą chciałam się dzisiaj ubrać (taka żółta ze znaczkiem z boku). I idę do tego sznurka (jakieś 10m) i nagle słyszę, że ktoś krzyczy od prawej strony lasu. Mieszkam w lesie (serio, dookoła las, zaledwie kilka domów). „heeeeeej.! Dawaj tu.!” I na moment spokój. W pierwszej chwili pomyślałam, że to nic dziwnego, może sąsiedzi (których dom jest za lasem) coś przenoszą. Buczenie piły do drewna.
Ale zaraz… jest niemal środek nocy. Kto, u licha, po ciemku tnie drzewo i jeszcze się wydziera.? Stanęłam jak wryta.

Minęło chyba kilka sekund. Z drugiej strony lasu usłyszałam chrząkanie, piszczenie i inne charakterystyczne odgłosy wydawane przez zwierzęta, które przylatują tam na bagna. Podobno można tam zaobserwować błędne ognie, ale nigdy nie miałam odwagi tego sprawdzić. Nagle znów ktoś krzyknął. KRZYKNĄŁ. Jakby bicie braw, klaskanie, narastające „uuuuuu.!” Jak słup soli stałam i słuchałam, chcąc dowiedzieć się, co się dzieje i jednocześnie się temu dziwiąc. Nie miałam pojęcia, co to. Nie bałam się, ale czułam się nieswojo. Przetrwałam tak kilka, może kilkanaście minut.

Tata ściągnął mnie na ziemię wyglądając zza drzwi z pytaniem, czy śpię dziś na dworze.

Poszłam do łóżka i myślałam: „o co chodzi.?” Horrory, zjawiska paranormalne i te sprawy wydały się w tym momencie dosyć wiarygodne, ale mój realistyczny mózg uznał, że to przemęczenie, i pozwolił mi zasnąć.