tumblr_mnywp70dLc1qkyt8io1_1280

Cienie

Szukałam na ścianie obrazów.
Obrazów, które rzucały cienie, bo widziałam tylko je. Tylko cienie. Były płaskie, ciemne, wyraźne. Szukałam obrazów, bo jak to tak cienie obrazów bez obrazów. Badałam ich wielkość, gęstość, krzywiznę, szeregowałam według długości, kształtu i głębokości aż uznałam, ze centymetry to nie jest odpowiednia miara dla czegoś, to jest tylko odbiciem.
Przyłożyłam ucho do cieni. Krzyczały. Przerażona zdjęłam je ze ściany i były cicho.
Rano znów wlazły na ścianę i były cicho. Zbliżyłam ucho. Były cicho. I wtedy zrozumiałam, że cienie były krzyków. Krzyki rzucały cienie. Dlatego były cicho, gdy je już raz usłyszałam i zasypiały na noc.
A każda noc wyjmowała je z ram i biła do kości. Skatowane krzyczały, ale z każdą nocą milkły, bojąc się kolejnego zmierzchu, gdyż noc odbierała im głos i małe, ciemne serduszka.

2 myśli nt. „Cienie

  1. ~Anna

    Emilko, cieszę się, że realizujesz swoje twórcze marzenia… Jeśli chodzi o utwór, to ta refleksja dla mnie jest odrobinę pokrętna. Trochę przeredagowałabym go. Domyślam się jednak, że taki był zamysł autorki, po prostu tak czułaś. Ok! Ślę moc dobrej energii!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>