Archiwa kategorii: Moje teksty

tumblr_mnywp70dLc1qkyt8io1_1280

Cienie

Szukałam na ścianie obrazów.
Obrazów, które rzucały cienie, bo widziałam tylko je. Tylko cienie. Były płaskie, ciemne, wyraźne. Szukałam obrazów, bo jak to tak cienie obrazów bez obrazów. Badałam ich wielkość, gęstość, krzywiznę, szeregowałam według długości, kształtu i głębokości aż uznałam, ze centymetry to nie jest odpowiednia miara dla czegoś, to jest tylko odbiciem.
Przyłożyłam ucho do cieni. Krzyczały. Przerażona zdjęłam je ze ściany i były cicho.
Rano znów wlazły na ścianę i były cicho. Zbliżyłam ucho. Były cicho. I wtedy zrozumiałam, że cienie były krzyków. Krzyki rzucały cienie. Dlatego były cicho, gdy je już raz usłyszałam i zasypiały na noc.
A każda noc wyjmowała je z ram i biła do kości. Skatowane krzyczały, ale z każdą nocą milkły, bojąc się kolejnego zmierzchu, gdyż noc odbierała im głos i małe, ciemne serduszka.

giphy

Pachnie

Pachnie rozstaniem. 
Drżą krople z echa coraz cichszych słów.
Żegnaj, miłości moja
wielka na całe życie
odchodzisz po cichu
w korytarzu słychać twoje kroki.
Zbierasz kurz z zapomnianych uczuć
ze smutku
rozpaczy
wolności.
Zostawiasz mnie na podłodze
w kałuży płaczu.

4614048

Słowami się tuli

Ciągle mi czegoś za mało. Lata, surówki, czasu, miłości. Ciągle bym coś poprawiała, dopracowywała, doskonaliła, skupiając się na tym, czego nie mam lub nie w perfekcyjnej formie. Chciałabym, żeby kochano mnie najmocniej, mówiono najszczerzej, chciano najbardziej. Chciałabym, by wszyscy byli tacy, jak ja. Żeby najmocniej kochali, najszczerzej mówili, najbardziej chcieli. Oczekuję od innych słów, które mówię do nich. Traktowania mnie tak, jak traktuję ich. By byli wobec mnie tacy, jaka ja jestem wobec nich.

Oczekuję dotrzymywania obietnic nawet tak błahych, jak „przysięgam, powiem ci jutro.”Słowami się tuli, dotyka, są jak muśnięcie skrzydłem motyla. Są tak ważne, jak czyny.

„Powiem ci rano, jak bardzo cię kocham. Będę szeptać czule do ucha, gdy obejmą cię moje ramiona.” Nastaje ranek, jest ciepło i miękko, bezpiecznie. I cicho. Tak cicho…
Gdzie słowa? Gdzie obietnica? Masz moje ucho. A może nie słyszałam? Może to mi się tylko wydawało? Może znów wyolbrzymiam, może znowu chcę być kochana mocniej niż jest w stanie. Może wymyśliłam swoją własną wizję miłości, niezgodną z niczym, nierealną?

Czy mówić, to trudno, wiedząc, co powiedzieć? Czy można zapomnieć o tym, że się nie lubi pomidorów, że się nie ma domu, że jutro to jutro? Można. Kiedy słowa są ważne, szuka się ich w każdym skrawku ziemi.

abstract_mountains_smoke_purple_mist_geometry_december_triangles_1920x1080_67090

Igła

Nie ma już kogo oszukać, chociaż by się chciało. Nie można już puszczać słów na wiatr, bo rozniesie je po świecie. Dym z komina krzywo leci. Komin jest prosty. Proste kominy dają krzywy dym. Prości ludzie dają krzywe prawdy.

Szukanie igły w stogu siana ma mnóstwo zalet. Można poćwiczyć spostrzegawczość, czy przynajmniej nie będą jakieś dwie igły albo robak. Siano jest ciepłe i wygodne. Ale jest też twarde i głośne. Można się nadziać na ową igłę, której szukamy i będzie bolało. Można stwierdzić, że ona tam jest i spalić snopek, aby ją odnaleźć. Ewentualnie przyjąć, że jej tam nie ma i nie szukać. Wtedy albo gdzieś przypadkiem wejdziemy na nią, albo nie zobaczymy jej w ogóle i będziemy wiedli spokojnie życie bez igły.

 

◊ by dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail ◊

tumblr_n5kxgn0bSB1sk5vvpo1_500

***

umarły już wszystkie przebiśniegi
w moich rękach.
Tulę resztki popiołu w ramionach.
Pod paznokciami chłód poranka
a w ustach
zgniły odór kłamstwa.
Szczotkuję sumieniem wyblakłe obłoki.
Świat upycham między loki.
Codzienność znów przeprasza
że zawodzi

☀ aby napisać komentarz, nie musisz wpisywać maila

tumblr_nj3i2unw0c1qlg884o1_500

„Kochałam kiedyś Boga”

kochałam kiedyś Boga
bardzo
wieczorny pacierz był jak kolacja
mój najlepszy przyjaciel
zawsze przy mnie
słuchał i nie potępiał
w zasadzie mówił bardzo mało
tylko czasem drzewa szumiały głośniej
niebo jaśniało
czułam się bezpieczna
a dziś
boję się wejść do kościoła
księża się ponurzy i surowi
wykuć trzeba niezbędne regułki
a przecież boża miłość
nie ma początku i końca
a co dopiero definicji

☀ aby napisać komentarz, nie musisz wpisywać maila

tumblr_mnywp70dLc1qkyt8io1_1280

„Grzechy”

wszystkie grzechy trzymam w worku
oplecionym grubą liną
spokojnie bytują w ciemności serca
mruczą cicho uśpione
a gdy ktoś pyta o nie
rozpychają się
i piszczą zawistnie
poruszone
do szpiku swoich cieniutkich rączek
jasne mają oczka i delikatną skórę
są mięciutkie i niewinne
tak cudowne, gdy ich nie ma

by dodać komentarz, nie musisz wpisywać adresu e-mail

tumblr_nj3innW3wq1qkutxbo1_540

Hybris, konewka i sadzonki.

Kiedyś zastanawiałam się, jak to jest, że ja potrafię cały dzień rozmawiać, śmiać się i żartować, podczas gdy ktoś inny ma grobową minę, żadnego uśmiechu, żadnego przyjaznego gestu bez żadnej przyczyny, nic. Teraz już wiem. Łatwo jest odrzucić coś, czego się nie rozumie albo czego się nie chce rozumieć, bo przecież inni nie mają racji. Bo przecież inni są dziwni, bo przecież tylko ja się nie mylę. Hybris w pospolitym wydaniu.

Ludzie są jak trawa. Wszędzie jest zielona, ale zieleńsza jest tam, gdzie ją podlewasz. A tak się składa, że jestem ogrodnikiem, który troszczy się o wszystkie drzewa w ogrodzie, a gdy widzi, że jakaś sadzonka z pewnością poradzi sobie bez jego pomocy, to daje jej możliwość rozkwitu. Troszczy się o każdą roślinę, choć nie musi. Robi to, bo… bo lubi to robić.

Lubi trzymać konewkę tak, jak się trzyma twoją dłoń. Lubi patrzeć, jak z małych nasionek wyrastają kwiaty pnące się ku słońcu, podczas gdy jemu samemu musi wystarczyć stara koszula i tapczan. Wierzy, że będzie szczęśliwy tylko dzięki uszczęśliwianiu innych. Jego jedyne przykazanie:

„Nigdy nie opuszczaj tych, którzy Cię kochają.” Ani nie opuszczaj tych, którzy nie mieli okazji Cię pokochać.

*aby dodać komentarz, nie musisz wpisywać adresu e-mail.