tumblr_o801g2NB261tdxuggo1_500

„Żądaj”

Żądaj ode mnie prac Herkulesa i gór
żądaj talentu jakiego nikt jeszcze nie miał
żądaj mądrych odpowiedzi na głupie pytania
nie zmusisz Boga, by się przestał gniewać
Mam 18 lat i listę oczekiwań
którym muszę sprostać do soboty
a siedzę na moście i napełniam jezioro
żądaj ode mnie czegoś dla mnie

◊ by dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail ◊

4614048

ZOBACZYCIE!

Odbijam się od Ciebie nieskończoności
jak od krzywego zwierciadła duszy.
My młodzi
zlani potem i teraz
kijem do golfa szybujący nie w ten świat
wygięci w stronę ciemną jak spleśniały słonecznik
czego my chcemy głodni sprawiedliwej niesprawiedliwości
w piachu wszystkim nam będzie dobrze
ZOBACZYCIE!

◊ by dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail ◊

 
41293_3326_500_Galaxy.jpg

Letarg

Nie pamiętam zbyt dobrze, co się działo w ciągu ostatnich 4 miesięcy mojej nieobecności. Może dlatego, że ja cała byłam nieobecna. Dużo było radości, bardzo dużo. Smutków też sporo, ale ostatecznie wypadkowa wychodzi na plus.

Zeszyt z utworami leży zakurzony. Tak dawno nic nie napisałam. Nie, żebym nie miała o czym pisać. Choć może to właśnie jest powód… Kryzys literacki? Może po prostu wypalenie? Nie, to nie to. Nadal mam zrywy twórczości, ale to najczęściej pojedyncze zdania. Zbyt nieuchwytne, żeby je zatrzymać na dłużej.

Brakuje mi tego. Może pora znów zdziecinnieć? A może właśnie wydorośleć? Za 3 miesiące i 3 dni kończę 18 lat. Będę prowadzić, głosować, jeszcze się uczyć, ale pracować, bynajmniej tak to widzę. Ale ja jeszcze nie chcę. Chcę siedzieć z książką w ręku, narzekać, że mrówki kąsają, że komary bzykają, że za szybko się ściemnia, że znowu nie zdążyłam odkryć Ameryki.

A gdybym kiedyś stąd odeszła, nie obrażajcie się na śmierć.

tumblr_mnywp70dLc1qkyt8io1_1280

Cienie

Szukałam na ścianie obrazów.
Obrazów, które rzucały cienie, bo widziałam tylko je. Tylko cienie. Były płaskie, ciemne, wyraźne. Szukałam obrazów, bo jak to tak cienie obrazów bez obrazów. Badałam ich wielkość, gęstość, krzywiznę, szeregowałam według długości, kształtu i głębokości aż uznałam, ze centymetry to nie jest odpowiednia miara dla czegoś, to jest tylko odbiciem.
Przyłożyłam ucho do cieni. Krzyczały. Przerażona zdjęłam je ze ściany i były cicho.
Rano znów wlazły na ścianę i były cicho. Zbliżyłam ucho. Były cicho. I wtedy zrozumiałam, że cienie były krzyków. Krzyki rzucały cienie. Dlatego były cicho, gdy je już raz usłyszałam i zasypiały na noc.
A każda noc wyjmowała je z ram i biła do kości. Skatowane krzyczały, ale z każdą nocą milkły, bojąc się kolejnego zmierzchu, gdyż noc odbierała im głos i małe, ciemne serduszka.

giphy

Pachnie

Pachnie rozstaniem. 
Drżą krople z echa coraz cichszych słów.
Żegnaj, miłości moja
wielka na całe życie
odchodzisz po cichu
w korytarzu słychać twoje kroki.
Zbierasz kurz z zapomnianych uczuć
ze smutku
rozpaczy
wolności.
Zostawiasz mnie na podłodze
w kałuży płaczu.

4614048

Słowami się tuli

Ciągle mi czegoś za mało. Lata, surówki, czasu, miłości. Ciągle bym coś poprawiała, dopracowywała, doskonaliła, skupiając się na tym, czego nie mam lub nie w perfekcyjnej formie. Chciałabym, żeby kochano mnie najmocniej, mówiono najszczerzej, chciano najbardziej. Chciałabym, by wszyscy byli tacy, jak ja. Żeby najmocniej kochali, najszczerzej mówili, najbardziej chcieli. Oczekuję od innych słów, które mówię do nich. Traktowania mnie tak, jak traktuję ich. By byli wobec mnie tacy, jaka ja jestem wobec nich.

Oczekuję dotrzymywania obietnic nawet tak błahych, jak „przysięgam, powiem ci jutro.”Słowami się tuli, dotyka, są jak muśnięcie skrzydłem motyla. Są tak ważne, jak czyny.

„Powiem ci rano, jak bardzo cię kocham. Będę szeptać czule do ucha, gdy obejmą cię moje ramiona.” Nastaje ranek, jest ciepło i miękko, bezpiecznie. I cicho. Tak cicho…
Gdzie słowa? Gdzie obietnica? Masz moje ucho. A może nie słyszałam? Może to mi się tylko wydawało? Może znów wyolbrzymiam, może znowu chcę być kochana mocniej niż jest w stanie. Może wymyśliłam swoją własną wizję miłości, niezgodną z niczym, nierealną?

Czy mówić, to trudno, wiedząc, co powiedzieć? Czy można zapomnieć o tym, że się nie lubi pomidorów, że się nie ma domu, że jutro to jutro? Można. Kiedy słowa są ważne, szuka się ich w każdym skrawku ziemi.

abstract_mountains_smoke_purple_mist_geometry_december_triangles_1920x1080_67090

Igła

Nie ma już kogo oszukać, chociaż by się chciało. Nie można już puszczać słów na wiatr, bo rozniesie je po świecie. Dym z komina krzywo leci. Komin jest prosty. Proste kominy dają krzywy dym. Prości ludzie dają krzywe prawdy.

Szukanie igły w stogu siana ma mnóstwo zalet. Można poćwiczyć spostrzegawczość, czy przynajmniej nie będą jakieś dwie igły albo robak. Siano jest ciepłe i wygodne. Ale jest też twarde i głośne. Można się nadziać na ową igłę, której szukamy i będzie bolało. Można stwierdzić, że ona tam jest i spalić snopek, aby ją odnaleźć. Ewentualnie przyjąć, że jej tam nie ma i nie szukać. Wtedy albo gdzieś przypadkiem wejdziemy na nią, albo nie zobaczymy jej w ogóle i będziemy wiedli spokojnie życie bez igły.

 

◊ by dodać komentarz nie musisz wpisywać adresu e-mail ◊

♫ Za nic masz mą niewinność. Kasia Kowalska – Spowiedź

Mówiłeś mi, że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność
Kazałeś mi trudną drogą iść, za stróża mieć tylko ciemność
Patrzyłeś jak wolno staczam się i spadam w otchłań bezdenną
Widziałeś jak mieszam z winem krew, by obłaskawić codzienność

Ref.:
Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuję twój gniew nade mną
Me serce bije i nie zatrzymasz go
Me serce bije i tak, na pewno

Wyostrzam wzrok kiedy przyjść ma sen, jak dziki zwierz jestem czujna
Napiętą struną me ciało jest w obawie, że ciebie spotka

Me serce bije i tak na przekór dniom, gdy ciągle czuję twój gniew nade mną.
Me serce bije i tak, jak kruche szkło jest wciąż mój los, mój los
Za stróża mam tylko ciemność.

 



tumblr_mbsnmson0x1rqa9yuo1_500

Dla mojego dobra

Jestem zawiedziona. Nawet nie wiem, od czego zacząć.
Jestem rozgoryczona. Kiedy ktoś okłamuje mnie w czymś, co jest dla mnie ważne…
Jestem zawiedziona.

Kiedy robi na mnie bardzo dobre wrażenie, potem okazuje się, że kłamał. I to dla mojego dobra. Jestem rozczarowana.
Nie, moi drodzy, jest pewna norma. Nie można kłamać po to, żeby u kogoś zapunktować. To nie jest dla niczyjego dobra. To egoistyczne i brzydzę się tego.

Jestem rozżalona. Pewnie nie tylko ja. Jakby ktoś wyjął mi wnętrzności. Nie wolno budować niczego na kłamstwie, to podważa zaufanie, to podważa wszystko.

Jestem smutna. Jest mi przykro. Będę płakać, podajcie chusteczki. Niby nic takiego ważnego, ot co jedno kłamstewko sprzed dłuższego czasu, a tak można się spłakać, że poduszka tonie. Bo się miało nadzieję, że było szczere, miłe, takie małe ważne, zająć czyjś czas. Potem wyciąga się brudy i wcale się nie cieszę, że wyszły na jaw, bo spałabym całą noc spokojnie. I nie byłoby, że się czepiam, że pamiętam, że robię problem…